LIST CZYTELNIKA
"Czytając Państwa artykuł o zaostrzającej się kampanii wyborczej w Krakowie poniżej opisze w jaki sposób oddziałowywuje to na społeczeństwo i żywię nadzieją, że zainteresują się Państwo tą sprawą.
Jest niedziela okolice godziny 17:30, wraz z partnerką wsiedliśmy do tramwaju linii 17 w kierunku centrum. Na przystanku Kraków Łagiewniki do tramwaju wsiadło 3 młodych mężczyzn i zanim tramwaj zdążył ruszyć, w tramwaju rozpętało się piekło.
Jeden z mężczyzn zaczął grozić pasażerom, wypytywać kto głosował na Tuska...? Ludzie zaczęli ignorować te pytania, więc padły groźby, że wyzabija tych którzy głosowali nie po jego myśli. Człowiek ten zaczął wskazywać na moją partnerkę i wyzywać ją.
Z racji tego udaliśmy się do kierowcy, powiadomić go o zaistniałej sytuacji. Moja partnerka opisała kierowcy sprawę, powiedziała kilkukrotnie, że nie czuje się bezpiecznie. Człowiek ten nadal zachowywał się agresywnie, zerkając na nas. Kierowca zbagatelizował sprawę, otworzył jedynie drzwi od swojej kabiny i zapytał czy będzie spokój...? Po czym kontynuował jazdę.
Ta sytuacja tylko rozwścieczyła agresora, który zaczął zbliżać się do nas. Doszło do naruszenia mojej nietykalności. Poszarpania innego pasażera i kolejnych groźbach w stosunku do innych pasażerów.
Napisaliśmy prośbę do MPK o wyjaśnienie dlaczego kierowca zbagatelizował tak niebezpieczną sytuację? Jedyną osobą, która wezwała w porę policję byłem ja.
Gdyby ten człowiek miał nóż lub inne narzędzie, przez to co zrobił kierowca sprawa skończyłaby się tragicznie. Wszystko zarejestrowały kamery w tramwaju.
W trosce o swoje bezpieczeństwo nie chcemy tego zgłaszać z powództwa cywilnego jednakże liczymy na to, że takie zachowanie w miejscu publicznym powinno być społecznie piętnowane"
Gdy tylko otrzymamy odpowiedź od MPK opublikujemy ją. Liczymy też na zapis z monitoringu w tramwaju. Poprosiliśmy też policję o relację z interwencji jeśli mundurowi zostali wezwani.
Po paru dniach otrzymaliśmy odpowiedź od rzecznika MPK:
"Informuję, że dzisiaj do uczestników tego zdarzenia została wysłana odpowiedź. Staraliśmy się bardzo szczegółowo i dokładnie wyjaśnić wszystkie okoliczności tej sytuacji.
Na podstawie analizy zapisu nagrania monitoringu oraz pisemnego wyjaśnienia motorniczego ustalono, że prowadzący prawidłowo zareagował na sytuację opisaną w skardze. Na nagraniu widać, że po tym jak otrzymał zgłoszenie że w tramwaju przebywa agresywny pasażer, prowadzący wyszedł z kabiny. Motorniczy w pisemnym wyjaśnieniu oświadczył, że po wyjściu z kabiny poprosił podróżnych o zachowanie spokoju. Następnie prowadzący zgłosił zdarzenie do Głównej Dyspozytorni Ruchu MPK i kontynuował jazdę. Z uwagi na fakt, iż jego interwencja nie przyniosła oczekiwanego skutku prowadzący ponowie zgłosił się do Głównej Dyspozytorni Ruchu MPK z prośbą o wezwanie odpowiednich służb. W tym czasie grupa awanturujących się pasażerów wysiadła z tramwaju. W trosce o bezpieczeństwo osób pozostałych w pojeździe motorniczy zablokował drzwi i oczekiwał na przyjazd Policji. Następnie zapytał osoby przebywające wewnątrz tramwaju, czy ktoś potrzebuje pomocy medycznej. Nikt z pasażerów takiej pomocy nie potrzebował. Po przyjeździe na miejsce zdarzenia patrolu Policji motorniczy kontynuował wykonywanie kursu.
Podkreślam, że bezpieczeństwo naszych pasażerów, ale także naszych prowadzących jest najważniejsze. W sytuacjach, gdy ich zdrowie, czy nawet życie jest zagrożone, zawsze na miejsce wzywane są służby porządkowe. Tak też było w tym wypadku. Kierowcy i motorniczowie zawsze mają obowiązek reagować, gdy zauważą lub otrzymają informację o tym, że ktoś potrzebuje pomocy."
Dlaczego ks. Michał Olszewski został aresztowany? - rozmowa z adwokatem
