Po prostu opowiadaj

Marek Lubaś-Harny
archiwum
O reportażu ze Stefanem Bratkowskim, przewodniczącym jury Konkursu na Reportaż im. Macieja Szumowskiego, rozmawia Marek Lubaś-Harny

Obserwuje Pan scenę polskiego reportażu od kilku dziesięcioleci. Czym różni się ten z czasów PRL-u od dzisiejszego?
W minionym ustroju reportaż miał szczególną rolę, gdyż pomimo istnienia cenzury, przebijał się do opinii publicznej, a za jej pośrednictwem do władzy, z rzeczywistym obrazem kraju. Dzisiaj nikt już nie zakazuje i nie cenzuruje publikacji. Kłopot w tym, że opinia publiczna w Polsce nie dowiaduje się z gazet o prawdziwym życiu. Jeśli przyjrzeć się naszym najpopularniejszym mediom, to właściwie obrazu kraju tam nie ma. Jest tylko teatr polityki. Wszystko sprowadza się do obserwacji konfliktów i opowiadania dowcipów na temat przeciwników politycznych. To jest dramat informacyjny. To, co powinni opowiadać reporterzy, jest w ogóle nieopowiadane. Czy ktoś tego zakazuje? Nie. Po prostu w pogoni za wynikami finansowymi nikt się tym nie interesuje, bo wszyscy ograniczają się do awantur, które są główną atrakcją. Nie jest to dobrze i mam bardzo za złe zarówno wydawcom, jak i właścicielom naszych mediów, że najzwyczajniej w świecie psują te media.

Chce Pan powiedzieć, że jeśli weźmiemy do ręki książki reportażowe z czasów PRL, znajdziemy w nich prawdziwy obraz tamtej rzeczywistości?
Oczywiście. Zresztą, rola dziennikarzy nie ograniczała się wówczas tylko do opisywania rzeczywistości. Teraz w ogóle nikt nie interesuje się historią mediów w PRL-u, a przecież to właśnie media w jakimś stopniu wywołały rewolucję 1956 roku. Zbiorowym przywódcą kraju była redakcja "Po prostu"…

Z którą Pan też był związany…
Tak, choć jako jeden z twórców Studenckiego Komitetu Rewolucyjnego w Krakowie, należałem raczej do wyznawców "Po prostu", niż do członków tej grupy. Jak wiemy, odwilż była przejściowa. Pacyfikacja mediów toczyła się przez następne jedenaście lat. Rok 1968 z jego kampanią antysemicką był również rozprawą z mediami, przede wszystkim z prasą, bo telewizja czy radio nigdy nie miały takich możliwości, jakie my mieliśmy w gazetach. Niszczenie tytułów, redakcji, usuwanie dziennikarzy, to był proces długotrwały, w związku z czym także później udawało się nam przekazywać obraz sytuacji zwykłych obywateli. Tak, że PRL jest dobrze przez ówczesny reportaż sportretowana, poza sferą władzy, o której praktycznie pisać się nie dało.

W świadomości dzisiejszego pokolenia pozostał z tamtych czasów właściwie tylko Ryszard Kapuściński, który o kraju pisał niewiele.
Jednak i on zaczynał od reportażu krajowego, a "Busz po polsku" nie ustępuje jego reportażom zagranicznym. Można by z tego pokolenia wymienić wielu wybitnych reporterów, to był nie tylko Kapuściński, ale także Krzysztof Kąkolewski, Rywan Rywanowicz, czy Jerzy Zieleński, który był świetnym popularyzatorem nauki i reporterem międzynarodowym. Ze starszych Józef Kuśmierek czy Stefan Kozicki, także Jurek Ambroziewicz z "Po Prostu", który, jak pamiętam, wygrał konkurs reporterski na opisanie Łodzi. Reporterów zagranicznych było kilku bardzo dobrych: Dziewanowski, Giełżyński, Wolanowski. Byli koledzy z "Odry" czy "Kontrastów" białostockich, to były w gruncie rzeczy pisma reporterskie. W latach siedemdziesiątych pojawiła się grupa świetnych dziewczyn, spośród których Teresa Torańska osiągnęła poziom, powiedziałbym, europejski.

No i był Maciej Szumowski, patron naszego konkursu…
Maciek był nieco młodszy i jego kariera zaczęła się nieco później, ale to był też wielki reporter, tak samo zresztą jak Dorota Terakowska. Maciek przede wszystkim świetnie poradził sobie z "Gazetą Krakowską", zostawioną mu przez Zbyszka Reguckiego. Regucki był bardzo dobrym naczelnym, to znaczy po prostu lubił ludzi i pozwalał im się rozwijać, a nawet patronował ich rozwojowi. I to samo Maciek. Nie wszyscy redaktorzy naczelni lubią ludzi, czasem nie potrafią ułożyć sobie stosunków nawet z najbliższymi współpracownikami. W przypadku Maćka, czego się tknął, samo rozkwitało. Pod tym względem miał wszystkie dane, żeby osiągnąć sukces. I w bardzo krótkim czasie gazeta, którą objął, stała się gazetą ogólnopolską, jedną z najbardziej poszukiwanych w kioskach. To świadczy, jakiej miary to była redakcja i jakiej miary był redaktor naczelny.

Dziś już takich nie ma?
Na pewno są, ale zmieniła się sytuacja. To jest także sprawa sposobu kształcenia młodych dziennikarzy. Do dużego reportażu nie przechodzi się dziś od reporterki miejskiej, bazarowej. Tak jak na przykład Marek Przybylik, który w "Życiu Warszawy" potrafił pisać pasjonująco o marchewce, o pietruszce i stosunkach na bazarze. Można więc osiągnąć mistrzostwo także w reporterce bazarowej. Teraz ludzie nie przechodzą tego rodzaju treningu, który pozwalałby później opowiadać wnikliwie o głębszych problemach.

A może i dziś powstają jakieś wybitne reportaże, tylko nie przebijają się?
Mamy bardzo dobrych reporterów, typu choćby Mariusza Szczygła czy Mariusza Wilka, który gdzieś się wyniósł. Nie brak dobrych piór. Utalentowani ludzie zawsze się znajdują. Młodzi piszą naprawdę bardzo dobrze, natomiast to, co jest problemem, to przebicie się na pierwszy plan. Zwykłe, normalne życie w zasadzie redakcji nie obchodzi. Właścicieli i redaktorów obchodzi najczęściej tylko to, co jest jednodniową sensacją.

Może więc konkursy na reportaż, takie jak Konkurs Maćka Szumowskiego, są jakimś wyjściem?
Konkursy na reportaż nie tylko mają sens, ale powinny być stałym elementem życia w naszych mediach. Tylko ja bym chciał, żeby był także ogólnopolski konkurs na najlepsze reportaże, które się ukazały w ciągu roku. Konkurs Maćka Szumowskiego jest oczywiście bardzo dobry, bo mają szanse zaistnieć ludzie, którzy zaczynają, czy wręcz kandydaci na reporterów, jednak nie załatwia wszystkiego. To krok w dobrym kierunku, za którym powinny pójść następne.

A gdyby miał Pan coś poradzić młodym reporterom?…
Rada jest bardzo prosta. Amerykanie ujmują to trzema słowami: Tell your story. Nam wystarczy tylko jedno słowo: Opowiadaj.

Brutalne zbrodnie, zuchwałe kradzieże, tragiczne wypadki. Zobacz, jak wygląda prawda o kryminalnej Małopolsce

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3